Spływ jakich mało Wisła 2025 – 1000 km
Dzień 1
Start w miejscowości Góra (–20 km). Śluzę Dwory musieliśmy przenieść, ale Smolice udało się przepłynąć i tam nocujemy. Upał dawał się we znaki, 17 km kanału bez nurtu. Dwie śluzy spuściły nas łącznie o 12 metrów. Wieczorem zachód słońca nad Krakowem, nocleg przy śluzie Dąbie. Około 50 km na liczniku.
Dzień 2
Od rana pełne słońce i wysoka temperatura. Trudne wodowanie kajaków za śluzą – bardzo wąsko, każdy kajak puszczany osobno. Kolejna śluza nieczynna, dwie godziny noszenia. Za nią wreszcie pojawił się nurt i udało się nadrobić dystans. Ponad 50 km i nocleg na dzikiej plaży.
Dzień 3
Rekordowy dzień – 65 km, mimo późnego startu. W nocy przeszła burza, ale bez strat. To był ostatni w pełni słoneczny dzień, więc cisnęliśmy z krótkimi przerwami. Nocleg na pięknej, dzikiej plaży, w towarzystwie samotnego flisaka płynącego starą drewnianą łodzią w górę Wisły. Przekroczyliśmy 200 km.
Dzień 4
Upał i pierwsze oznaki zmęczenia. Wisła coraz szersza, ale wysoki stan wody sprzyjał płynięciu. Przy Połańcu lekki stres przy elektrowni, jednak wszystko poszło bez problemu. Około 18 dopłynęliśmy do Tarnobrzega i Jeziora Tarnobrzeskiego. Dzięki życzliwości Przemka nocleg w świetnych warunkach.
Dzień 5
Poranny start i szybkie tempo. Po dwóch godzinach byliśmy w Sandomierzu – rzeczywiście piękne miasto. Postoje w Zawichoście i długie wiosłowanie w deszczu. Na 311 km trafiliśmy na bardzo gościnnych ludzi, którzy udostępnili nam wiatę, palenisko i fantastyczny widok.
Dzień 6
Zbieranie się ze skarpy w Wałowicach zajęło chwilę. Wiatr silny, ale dość sprzyjający. Po wczorajszym przemoczeniu dziś częściej chowaliśmy się pod drzewa. Pierwsza „złowiona” ryba sama wskoczyła do kajaka. Wieczorem dopłynęliśmy do portu w Kazimierzu Dolnym. Około 50 km.
Dzień 7
Krótki odcinek do Borowej, z przerwą na kawę w porcie w Puławach. Na starorzeczu czekał już wujek Janusz, wskazując idealne miejsce lądowania. Szybka wymiana kajaków dzięki wsparciu ekipy z „Dzikiego Raju”. Rodzinny obiad i regeneracja przed kolejnymi etapami.
Dzień 8
Logistyka poranka chwilę trwała, ruszyliśmy przed 9. Silny wiatr i fala zmuszały do trzymania się zawietrznej strony rzeki. Przenosiny przy elektrowni Kozienice i sporo emocji przy wodowaniu. Prawie 60 km w trudnych warunkach. Nocleg na wyspiarskiej plaży.
Dzień 9
Pobudka o 5 – ponad 60 km do Warszawy. Rano dobre warunki, później znów fala i wiatr w twarz. Przerwa na znanej nam wyspie. Warszawa przywitała nas pięknym widokiem i jeszcze lepszym wsparciem – rodzina i przyjaciele zorganizowali ognisko przy moście Poniatowskiego.
Dzień 10
Poranek na Poniatówce – pierwszy raz suche namioty. Kawa pod Starówką, dłuższy postój logistyczny. Spotkanie w Łomiankach i krótka przygoda na dzikim skrócie, który kosztował część ekipy sporo sił. Wieczorem Modlin i ujście Narwi. Około 50 km.
Dzień 11
Wczesna pobudka i szybki start. Czerwińsk i Wyszogród, potem niesamowite archipelagi wysp i mnóstwo ptaków. Nad nami krążyły orły, a GPS pomagał odnaleźć właściwe koryta. Nocleg w stanicy „Flis” pod Płockiem, na 620 km.
Dzień 12
Postój w Płocku na lody i wejście na Zalew Włocławski. Ogromna przestrzeń, brak nurtu i potężny upał. Co godzinę kąpiel dla ochłody. Wieczorem biwak przy samej tamie. Spotkaliśmy „pontoniarza”, o którym słyszeliśmy już wcześniej.
Dzień 13
Zła wiadomość – śluza we Włocławku nieczynna. Transport kajaków za tamę i dalsza walka z wiatrem oraz falą. Po drodze Nieszawa, ruiny zamku w Bobrownikach i pruska komora celna. Nocleg w widłach Wisły i Drwęcy, pod ruinami zamku w Złotorii. 728 km.
Dzień 14
Drwęca zaczęła się od akcji ratunkowej telefonu, zakończonej sukcesem. Toruń – kawa i urodzinowa niespodzianka. Wczesne dopłynięcie do Solca Kujawskiego i nocleg w stanicy WOPR dzięki ogromnej życzliwości gospodarzy.
Dzień 15
Dobry wiatr i ambitne plany. Długie etapy bez postojów, gotowanie obiadu po drodze. Rekord dnia – 72 km. Wieczorem Grudziądz i chwila na zwiedzanie miasta.
Dzień 16
Ciężkie warunki od rana. Postój w Gniewie i spacer pod zamek. Wieczorne szukanie noclegu zakończone biwakiem przy ujściu Nogatu do Wisły. Ponad 50 km.
Dzień 17
Cel osiągnięty – wpłynęliśmy do Bałtyku.
Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali nas po drodze, a szczególnie naszym bliskim za możliwość spełnienia tego szalonego marzenia.








